Diariusze, Kroniki, Opowieści z terenu gminy
Biografie ludzi gm. Płużnica

Biografie ludzi gm. Płużnica

Opis do biografie

Józef Miszkiewicz; życie i praca.

[*1907 ϯ 2000]

miszkiew (1)

[Fot. 1984 r. Płużnica]

Józef Miszkiewicz urodził się 15 maja 1907 roku w Chotowej pow. Stołpce w woj. nowogródzkim na Wileńszczyźnie, w rodzinie Stanisława i Anny. Ojciec zmarł, gdy Józef był niemowlęciem. Miszkiewiczowie „siedzieli” na ziemi nowogródzkiej od wielu pokoleń, od niepamiętnych czasów.

Rodzina Miszkiewiczów z nowogródczyzny.
==============================

Stanisław Miszkiewicz i Anna
———————————-
Dzieci Stanisława-rodzeństwo Miszkiewiczów;

Karol / Aleksandra(Olesia)/ Bernadeta / Józef
——————————

miszkiew (5)

Maria Sielicka, Karol Miszkiewicz oraz

synowie Miszkiewiczów: Ryszard Miszkiewicz [*1925 ] młodszy Zbigniew Miszkiewicz.

Rodzina; Józefa Miszkiewicza i Jadwigi Paradowskiej.

[*15.5.1907 ϯ2 12 2000] [*25.5.1915 ϯ14.7.1985

miszkiew (2)

 

 

 

 

 

Córka Jadwigi i Józefa Miszkiewiczów Bożena Miszkiewicz-Przybylska [*1942]

miszkiew (3)

O losach rodziny z opowieści Zbigniewa Miszkiewicza.

Młyn nasz w Mieszycach został zbudowany przez mojego Dziadka Stanisława Miszkiewicza. Budowę zakończył w 1894 roku. Po Stanisławie młyn i ziemię (9 ha i 3 ha lasu) dziedziczył najstarszy syn Karol. Młyn ten z różnymi wojennymi perypetiami był własnością rodziny do czasu wyjazdu do Kraju – do Polski z „urodzonej” pod patronatem Związku Radzieckiego Białoruskiej Socjalistycznej Republiki.
We wspomnieniach Zbigniewa Miszkiewicza było tak: „W rodzinie dziadka Stanisława były dwie córki, młodsze od mojego taty; Olesia, Bernadeta, oraz najmłodszy syn Józef. Zadaniem mojego taty Karola było siostry wydać za mąż z odpowiednim posagiem, natomiast młodszego brata Józefa wykształcić na nauczyciela, co było prawdopodobnie zgodne z wolą tegoż. Babcię Anię – wdowę po Stanisławie, tata zabrał do siebie. Wiem to wszystko stąd – gdyż mając 8 lat takie słyszałem o tych rodzinnych kwestiach rozmowy w moim domu!

Zbigniew Miszkiewicz spisał swoje wspomnienia, z których korzystałem, przy tym pisaniu.
Mieszczyce; to tutaj stał młyn Miszkiewiczów.

miszkiew (4)

Zbigniew w Mieszczycach.

O domu, jeszcze tym w Chotowie szły wspominki, zwłaszcza wtedy – kiedy trzeba było opuścić rodzinne białoruskie strony. Pisał więc Zbigniew: „ Kiedy doszli do zdjęć i pamiątek, przyszła na myśl nostalgia, i wtedy usiedliśmy wszyscy razem, rodzice zaczęli wspominać przedwojenne czasy, kiedy ten dom dudnił życiem towarzyskim. Przyszły wspomnienia, jak było tu dużo gości, przy okazji rodzinnych uroczystościach.
Bywali na przyjęciach zawsze: ksiądz proboszcz z kościoła naszej parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Chotowie, przed wojną w tym kościele przyjmowałem pierwszą Komunię Świętą, a mój tato, kilka lat wstecz. Ojciec mój pomagał budować ten nowy kościół. Bywali u nas sąsiedzi: Sadowscy, Łukaszewiczowie, państwo Bibikowie?, Bancerowiczowie z mniejszego chotowskiego majątku, Komendant Policji z Rubieżewicz i miejscowi państwo Suszkowie z Chotowy, których to prawie całą rodzinę wymordowali w czasie okupacji nacjonaliści litewscy. Najczęściej przyjeżdżała rodzina ze strony mamy Marii (Marysi) z domu Sielickich z Derewna, a ze strony taty Karola – brat Józef nauczyciel i siostry; Olesia i Bernadeta.
Józef Miszkiewicz nauczycielem.
Losy Józefa potoczyły się więc zgodnie z życzeniem wcześnie zmarłego ojca – Stanisława Miszkiewicza. Pobierał nauki w wileńskim Seminarium Nauczycielskim, które ukończył w 1931 roku z wynikiem celującym.
Pierwszą nauczycielską pracę podjął w 1932 roku we wsi Petrykowicze. Następnie awansował na kierownika Publicznej Szkoły Powszechnej w Pilnicy. Dla przypomnienia; w II RP ziemie te wchodziły w skład państwa polskiego. Polacy żyli tam zgodnie od wieków obok żywiołu białoruskiego. W tej wsi położonej niedaleko uroczyska Wazony pracował do 1938 roku. W tych to Wazonach młyn mieli znajomi Miszkiewiczów pp. Draczyńscy.

miszkiew (8)

Tablica dzisiejszej miejscowości Pilnicy, gdzie pracował Józef Miszkiewicz. Był tam nauczycielem, kierownikiem cztero klasowej publicznej szkoły powszechnej.

Rodzinne sprawy.
Z placówki szkolnej w Pilnicy, gdzie mieszkał, zajeżdżał do rodziny swego brata Karola młynarza, w oddalonych o 1,5 km Mieszycach. Pamięta te wizyty bratanek Zbigniew Miszkiewicz: „… będąc kawalerem przyjeżdżał do nas na rowerze. Razem łapaliśmy ryby, a z wieczora raki, które wypełzały na małą plażę położoną koło domu. Stryj miał sposób na ich łapanie – stawiał jakieś przynęty! Kiedy został przeniesiony w 1938 roku do Pietryłowicz bywał u nas, rzadziej, bowiem dzieliła nas odległość około 15 km, a może trochę więcej”.
Dobry los, przypadek sprawił, iż w życiu nauczycielskim Józefa pojawił się Alfons Paradowski [*2.8.1913 ϯ 22.7.2001] który; po ukończeniu seminarium nauczycielskiego został skierowany do pracy w publicznej szkole powszechnej na białoruskie kresy. Paradowscy pochodzili z Barłożna na Pomorzu Gdańskim.

miszkiew (6)

Alfons Paradowski nauczyciel, kierownik szkoły w Orłowie w latach 1945-1974.

W okolicy tej uczył również Józef Miszkiewicz. Alfons nie czuł się tam najlepiej. Inna kultura, białoruskie otoczenie, inny język, ściągnął więc do siebie swoją siostrę Jadwigę, aby prowadziła mu dom. Tam poznał ją Józef Miszkiewicz i pewnie nie obyło się bez tego, aby młodzi nie wpadli sobie w oko! Młodzi ślub wzięli w niedzielę palmową dnia 10 kwietnia 1938 r. Wybiegając naszą opowieść do przodu – powiedzmy, iż ze związku tego urodziła się w roku 1942 jedynaczka Bożena.

Na tym niewyraźnym zdjęciu Jadwiga i Józef Miszkiewiczowie.

miszkiew (7)

Przez całą okupację; Miszkiewiczowie i Paradowski mieszkali tam – na kresach. Po wojnie razem przyjechali na Pomorze, by w maju 1945 roku objąć szkoły w Płużnicy i Orłowie, które prowadzili, aż do emerytury.

Pierwsza okupacja sowiecka.
W Pietryłowiczach w czasie pierwszej okupacji sowieckiej Józef Miszkiewicz uczył w miejscowej szkole, w języku rosyjskim, gdyż dobrze znał oba języki; ruski i białoruski. Pewnie odpowiadało to władzy sowieckiej jaka nastała tam po wkroczeniu po 17 września 1939 roku Armii Czerwonej. Okres ten wspominał Zbigniew Miszkiewicz: „Uczyłem się w tej szkole w czasie pierwszego wejścia Sowietów, po białorusku i po rusku, władzą oświatową był wtedy „Narodny Komisariat Aswiety BSSR” w Mińsku.

Okupacja niemiecka.
Dla przypomnienia; 22 czerwca 1941 roku wojska niemieckie uderzyły na Związek Radziecki, czyniąc w początkowych miesiącach wielkie postępy.
W czasie okupacji niemieckiej, Józef Miszkiewicz z rodziną przeniósł się do Mieszyc, gdyż w Pietryłowiczach robiło się niebezpiecznie. Wieś leżała blisko Puszczy Nalibockiej, która naszpikowana była różnymi partyzanckimi oddziałami, które zachowywały się bardzo różnie!
W okresie tym, trwającym do 1944 roku nie pracował jako nauczyciel, gdyż w Mieszycach nie było szkoły. Z tą szkołą w Mieszycach było tak; funkcjonowała nawet w początkach niemieckich rządów, ale do czasu, bowiem pewnego razu na skraju wsi partyzanci sowieccy postawili armatę, i nie wiadomo dlaczego akurat w kierunku szkoły wystrzelili dwa pociski. Powstała ogromna wyrwa w ścianie i to był koniec funkcjonowania szkoły!
Poza wszystkim w Mieszycach była rodzina brata Karola, było więc raźniej, można było się wzajemnie wspomagać.
Żona Józefa – Jadwiga z d. Paradowska nie będąc nauczycielką – prowadziła gospodarstwo domowe.
Druga okupacja sowiecka.
Po wyparciu Niemców w 1944 roku, gdy po raz drugi przyszła nowa władza sowiecka, wówczas Józef Miszkiewicz zorganizował nową szkołę. Wspominał o tym Zbigniew Miszkiewicz w opowiadaniu „Młyn w Mieszycach”. (Dostępna na stronie internetowej). „Stryj był kierownikiem, ja też do tej szkoły uczęszczałem, chyba do czwartej klasy. Pamiętam takie zdarzenie; swego czasu, czegoś nie umiałem z arytmetyki rozwiązać, więc ściągnąłem od kolegi Czesława Sadowskiego. Zauważył to stryj, no i była awantura, dodatkowo oberwałem w domu od taty. Szkoła czteroklasowa była nowa, zbudowana przed wojną z bali, tak jak tam budowano wszystkie domy. Wybudowano ją trochę za wsią, przy trakcie do Iwieńca.
Wyjazd do Polski.
Nie wiemy jak wyglądał wyjazd do Polski rodziny Józefa Miszkiewicza – myślę, że nie będzie błędem, jeśli uznamy, iż miał on taki sam przebieg jak rodziny jego brata Karola. Zapoznajmy się z tą częścią wspomnień Zbigniewa Miszkiewicza traktującą o tej „podróży do Ojczyzny”. Było to tak; „W styczniu 1945 rodzice przynieśli wiadomość, że w Iwieńcu powstał Pełnomocny Polski Komitet do Spraw Ewakuacji i kto z narodowości polskiej chce, może wyjechać do Polski, na ziemie odzyskane po Niemcach, na Pomorze i Prusy. Oświadczyli nam; Tato będzie załatwiał wszystkie formalności, dodając; że stryj z rodziną – Józef Miszkiewicz, żona Jadwiga, i mała córeczka Bożena już załatwiają wszystkie sprawy, bo oni nic tu nie zostawiają, i pod koniec kwietnia 1945 roku wyjadą. Tak więc kiedy nadszedł kwiecień, zjedliśmy jeszcze razem Wielkanocne śniadanie (pierwsze święto trafiło w dzień 1 kwietnia 1945 r.), i na koniec miesiąca nastąpiło pożegnanie i ich wyjazd – rodziny; Józefa Miszkiewicza oraz Alfonsa i Apoloni Paradowskich. Był to chyba pierwszy transport rodzin z tych terenów. Gdy stryjek z rodziną dojechał na miejsce, osiedlił się w Płużnicy koło Wąbrzeźna, otrzymując pracę; kierowanie szkołą podstawową, zaraz napisał list, pisząc: „… szybko załatwiajcie sprawy, i przyjeżdżajcie, bo tu jest inny świat”.
Rodzice długo się nie namyślali, i powiedzieli: „chyba tu już Polski nie będzie, a pod władzą sowiecką nie da się żyć”.
Tam w Mieszycach zostawili; młyn, ziemię i nowo wybudowany, jeszcze nie wykończony dom. W miesiącu lutym 1946 roku; tato i mama przystąpili do pakowania rzeczy, i to co jeszcze zostało.
Po Bożym Narodzeniu i Nowym Roku 1946, rodzice przystąpili do wyjazdu. Jechaliśmy pociągiem do Brześcia nad Bugiem około 10 dni. Po drodze były postoje, czasem długie, czasem krótkie. Ale przedtem po załadowaniu i tuż przed wyjazdem ze Stołpc, przyszli jacyś czerwonoarmiści, pytając; czy mamy gołębie, czy mamy radio, broń, złoto i jeszcze coś, ale nie pamiętam o co więcej im chodziło. Niczego nie szukali, i powiedzieli „szczastliwej puti” i poszli. W Brześciu, również przyszli, ale sprawdzili tylko stan osobowy w/g arkusza repatriacyjnego; popatrzyli, sprawdzili siano, słomę – czy się w niej ktoś nie ukrywa i poszli.
Po iluś godzinach wreszcie ruszyliśmy w stronę wolności do Polski. Przejechaliśmy przez rzekę Bug i za godzinę pociąg się zatrzymał na stacji Polski Brześć. Nastąpiła taka radość, że nie umiem tego opisać. Było powitanie, polskie flagi, rodzice się popłakali. Pamiętam były takie bułki niedługie, które tato zaraz kupił, nie wiem za co, ale prawdopodobnie sprzedał złotą 5-cio rublówkę (Dzisiaj wartość ok. 800 zł), za jakieś pieniądze na dalszą podróż. Po jakimś czasie pociąg ruszył, i pojechaliśmy w centrum Polski”.
Moja rozmowa z Józefem Miszkiewiczem.
Kiedy kończył 87 lat usiedliśmy razem, aby porozmawiać o tamtych kurzem historii przysypanych sprawach. Pan Józef ze swobodą i z dającym się wyczuć miłym dla ucha kresowym zaśpiewem opowiadał o swych tragicznych przeżyciach w czasie II wojny światowej. Przeżył okupacje radziecką, niemiecką, zniszczenie szkoły, pacyfikacje, rekwizycje partyzantów radzieckich. W końcu szczęśliwie wylądował na naszym Pomorzu, by podjąć pracę 17 maja 1945 roku w szkole w Płużnicy. Tuż obok w Orłowie osiedlił się szwagier Alfons Paradowski, którego brat Jan był przedwojennym nauczycielem w tamtejszej szkole powszechnej. Jan Paradowski po wojnie został powiatowym inspektorem szkolnym w Wąbrzeźnie, w jakiś czas potem przeniósł się do Grudziądza na podobne stanowisko. Niezależnie od tego, iż po wojnie potrzeba było nauczycieli, to pewnie Jan Paradowski zapewnił swemu szwagrowi Józefowi Miszkiewiczowi i bratu Alfonsowi Paradowskiemu owe posady na sąsiednich szkołach.
W Płużnicy objął Józef Miszkiewicz kierownictwo szkoły, której właściwie nie było. Szkołę Rosjanie spalili na początku 1945 r. Stara, niewielka szkoła (dawna katolicka) przedstawiała również tragiczny stan. Okna bez szyb, zniszczone drzwi, brak podstawowego wyposażenia szkolnego. Nie lepiej przedstawiał się osobisty majątek rodziny Miszkiewiczów. Był tak niewielki, iż mieścił się on w podręcznym bagażu. Po tragicznej wojennej zawierusze dosłownie i ze wszystkim trzeba było zaczynać początku!
Kiedy myślę o Józefie Miszkiewiczu, to widzę starszego sympatycznego Pana, idącego energicznym krokiem przez Płużnicę po zakupy do pobliskiego sklepu. Zawsze też miał czas na rozmowę, na uśmiech, na porządne ludzkie „Dzień Dobry”! – Warto pamiętać o Józefie Miszkiewiczu, człowieku za którym szło kawał dramatycznej i skomplikowanej polskiej historii!

Jadwiga i Józef Miszkiewiczowie w latach 80 tych.

miszkiew (10)

Pani Jadwiga była bibliotekarką gminną w Płużnicy. Od 1974 roku bibliotekę przeniesiono ze szkoły do dawnej agronomówki, na kotnowskiej ulicy. Tak się złożyło, iż w tych latach mieszkaliśmy tam – obok – drzwi w drzwi, i to dosłownie; gdyż z biblioteki do naszego mieszkania wiodły wewnętrzne drzwi do wc, małej wspólnej kotłowni CO i do kuchni. Uważaliśmy więc Panią Jadwigę za członka naszej rodziny. Wspólnie paliliśmy w piecu CO, a w razie czego nasze małe dzieci miały w „pani bibliotekarce” miłą opiekunkę! Przyszedł jednak czas choroby i Jadwiga Miszkiewicz przestała się zjawiać w bibliotece, oczywiście z wielką szkodą nie tylko dla nas!

Działalność publiczna Józefa Miszkiewicza.
Powojenni nauczyciele na terenie gminy Płużnica, zgodnie z dawnym etosem nauczycielskim wspomagali działające wtedy na wsi stowarzyszenia – organizacje społeczne. Przede wszystkim widać ich przy ruchu spółdzielczym, w Gminnych Spółdzielniach „SCh”, tworzących się bankach spółdzielczych oraz w ruchu kółkowym odradzającym się począwszy od lat 60 – tych. W zarządach tych organizacji oraz w ruchu ludowym brał czynny udział bohater naszego opowiadania. Np. niżej Józef Miszkiewicz na spotkaniu-naradzie na sali urzędu gminy w gronie działaczy ZSL – Płużnica 1984 r.
.miszkiew (9)

Od lewej; Marianna Młynarska, Karolina Szczepanik, Stefan Liszaj, Stefan Kudła, Edward Bolisęga, Józef Miszkiewicz, Stanisław Paczkowski.

Bożena Miszkiewicz-Przybylska o Płużnicy, o Ojcu, o tamtych sprawach.
Sytuacja bazy szkolnej w Płużnicy po wojnie była bardzo trudna. Nowa szkoła stojąca we wsi, od strony Kotnowa została w 1945 roku spalona, dlatego też zajęcia były prowadzone w dwóch budynkach; w starej szkole, gdzie było tylko jedno pomieszczenie lekcyjne oraz w budynku pofolwarcznym na wyjeździe do Kotnowa. W starej szkole na zmianę uczyły się klasy IV i V. Natomiast klasy I, II, III oraz VI i VII uczyły się we wspomnianym czworaku podworskim.
Podobno zajęcia prowadzono również w budynku na kotnowskiej, gdzie do 1955 r. był urząd gminny, a w latach 1955 – 1973 roku Gromadzka Rada Narodowa.

miszkiew (13)

Józef Miszkiewicz z córką Bożeną w Płużnicy w 1949 roku.

W Płużnicy po objęciu przez ojca szkoły zamieszkaliśmy w „starej szkole”, budowanej za czasów pruskich. Zajmowaliśmy tam na parterze dwa pokoje oraz małą kuchnię. Pamiętam też piwnicę, strych i stodołę w której spało towarzystwo licznej rodziny Mamy przyjeżdżające do nas wakacje. Mieszkaliśmy tam do momentu odbudowania spalonej przez szkoły w 1959 roku. Pamiętam jeszcze wymurowany na ścianie szkoły ceglany krzyż.
W tym skromnym mieszkaniu, w razie potrzeby, dopóki nie otrzymali własnego lokum gdzieś na wsi, przesypiali na kanapie młodzi nauczyciele, np. Konrad Cichocki.
W tej starej szkole, w klasie stały szafy w których mieściła się biblioteka publiczna prowadzona przez moją mamę Jadwigę. Działała ona po południu, po zakończeniu zajęć lekcyjnych.
Moja mama angażowała się w pracę z kobietami zrzeszonymi w Kole Gospodyń Wiejskich. Prowadzone były w szkole kursy kroju i szycia, gotowania, zakładania ogrodów, uprawiania warzyw. Prowadzące kursy-szkolenia instruktorki nieraz nocowały w naszym domu. Rodzinie, jak wspomina Bożena Miszkiewicz mieszkało się tam dobrze. Niedaleko było do lasu, gdzie rosły rydze, które zebrane do koszyków powrotną drogą płukało się w jeziorze. Z jeziorem była wygoda, ponieważ ojciec zawsze mógł wziąć wędkę, pójść na ryby!
Mój ojciec, człowiek ze wschodu był tu w pewnym sensie obcym. Musiał więc się starać, aby przez miejscową ludność zostać zaakceptowanym. Na dodatek interesowały się nim władze bezpieczeństwa – UB. Jak sobie przypominam kilka razy był został aresztowany na 24 godziny. Byłam wtedy zbyt młoda, aby rozumieć przyczyny aresztowań, a na dodatek rodzice z dziećmi na takie tematy nie rozmawiali. Kłopoty te wynikały prawdopodobnie przez „ludzką zawiść”. Do władz bezpieczeństwa słano na niego donosy. Np. były zarzuty, iż zamiast dzieci mobilizować do obchodów 1 maja, to zachęcał uczczenia tych zakazanych – przedwojennych obchodów 3 majowych!
Pani Bożena pamięta tych milicjantów, prawie analfabetów, ludzi prostackich. Podaje taki przykład; kiedyś jej ulubiony pies pogonił za milicjantem, który zaczął do niego strzelać. Tylko przypadek sprawił, iż rykoszet z pistoletu ominął ją dosłownie o włos!
Ci sami ludzie uczęszczali na specjalnie prowadzone dla nich przez Józefa Miszkiewicza kursy dokształcające dla analfabetów z zakresu szkoły podstawowej. Był nawet specjalny podręcznik do nauki takich osób!
Kierownicy okolicznych szkół; Alfons Paradowski (brat mamy Jadwigi) uczący w Orłowie, Bronisław Paetsch z Czapel, Jan Neumann z Nowej Wsi Królewskiej, Mikołaj Oniśkiewicz z Józefkowa, Mieczysław Kiszka z Uciąża, oraz mój ojciec utrzymywali wzajemne kontakty, spotykali się, gościli. Trzeba pamiętać, iż jeżdżono rowerami, chodzono pieszo, nie było takich możliwości komunikacyjnych jak dzisiaj – a jednak utrzymywali stałe kontakty.
Kierownicy w ramach szkolnego rejonu organizowali konferencje nauczycielskie, na których po części programowej; szkoleniu, dyskusji – czasem bardzo ognistej – o sprawach dydaktyki, wychowania, następowała druga część; porządny obiad i wspólna zabawa, która trwała niejednokrotnie do „białego rana”. Takie konferencje urządzano kolejno w okolicznych szkołach. Wśród nauczycieli panowała wówczas silna koleżeńska więź i zrozumienie swego posłannictwa: „…niesienia kaganka oświaty w lud”.
Pamiętam też ks. Feliksa Windorpskiego. W jego pokoju na ścianie wisiał portret więźnia obozu koncentracyjnego w pasiaku – sam ksiądz był więźniem obozów. Z Płużnicy odszedł do Torunia, zdaje się do kościoła św. Jana.
Mój ojciec, niezależnie od tego, iż kierował szkołą był w imieniu wydziału oświaty płatnikiem dla nauczycieli okolicznych szkół. Pomagał też ludziom pisząc im różne pisma urzędowe.
Mój Tata po śmierci naszej mamy Jadwigi w 1995 roku przeniósł się do mojego domu do Suchatówki koło Inowrocławia, gdzie zmarł w 2000 roku. Pochowaliśmy go został obok Mamy na cmentarzu parafialnym w Płużnicy.

*Bożena Przybylska urodziła się 26.09. 1942 roku. 30. 3. 1964 r. wyszła za mąż za Zbigniewa Przybylskiego z Orłowa. Młodzi po ślubie w 1964 roku zamieszkali w pałacu w Orłowie w jego skrzydle administracyjnym
na piętrze, gdzie było kilka mieszkań pracowniczych. Mieli tam do dyspozycji dwa pokoje oraz kuchnię. Mieszkali tam także pracownicy SHR; Kaczmarczykowie, Osińscy.

Zbigniew i Bożena Przybylscy w latach 70 tych.

miszkiew (11)

Zbigniew Przybylski [*10.4.1938 ϯ 23.4.2007] pochodził z dyrektorskiej rodziny zarządzającego zakładem rolnym Orłowo, w latach 1945-1968 Alojzego Przybylskiego[*1905 ϯ 1968] Orłowo należało do „arystokracji” wśród państwowych gospodarstw, bowiem za staraniem Alojzego Przybylskiego majątek ten wszedł w grupę Stacji Hodowli Roślin zarządzanych bezpośrednio z warszawskiej centrali. Po śmierci Alojzego dyrektorem został jego syn Zbigniew. Prowadził je do 1975 roku, tj. do likwidacji SHR w Orłowie.
Przeniesienie Stacji było wynikiem umowy między centralą w Warszawie, a bydgoskim zarządem PGR, decydującą, iż SHR przejmie PGR Wierzchosławice w zamian za gospodarstwa; Orłowo-Bartoszewice, które miały łączny obszar ok. 700 ha. W Wierzchosławicach, oprócz produkcji nasiennej był przemysł rolny, grupa budowlana i 6 000 ha w 4 zakładach rolnych.

Do Wierzchosławic pp. Przybylscy przeprowadzili się w 1975 r. W 1993 roku Zbigniew Przybylski dostał wylewu krwi do mózgu, skutkiem czego przeszedł na emeryturę. W 1994 r. kupili dom w Suchatówce, na trasie Toruń – Inowrocław. Do własnego domu w Suchatówce przenieśli się na wigilię 1995 roku. Wtedy też zamieszkał w nimi ojciec Józef Miszkiewicz.

Nagrobki nauczycielskie Alfonsa Paradowskiego i pp. Miszkiewiczów na cmentarzu w Płużnicy.

miszkiew (12)

Józef Kamiński; nauczyciel, kierownik szkół w Józefkowie i Trzebczu Królewskim .
—————————————————
Opracowanie Janusz Marcinkowski. Płużnica 2018 r.

kaminski (28)

Od autora.
Wiedza o życiu i pracy Józefa Kamińskiego, nauczyciela z Józefkowa, miejscowości w dzisiejszej gminie Płużnica dosyć długo przedzierała się fragmentami poprzez różne dokumenty, zdjęcia, opowieści. Trwało to parę ładnych lat. Pierwsza informacja, odkrywająca jego postać dotarła do mnie podczas pracy nad dokumentami Szkoły Powszechnej wsi Józefkowo z lat 1926 – 1931 cudem odnalezionymi na strychu józefowskiego dworu, zawdzięczające swoje przetrwanie ostatniemu dziedzicowi Józefkowa Herbertowi Plehnowi oraz rodzinie pp. Puchała dzisiejszym właścicielom dworu. Przełomowym było włączenie się do tych prac potomków Feliksa Gzelli – kierownika płużnickiej szkoły z lat 1920-1937, i Józefa Kamińskiego, co zaowocowało pozyskaniem dokumentów i zdjęć rodziny Kamińskich. Włączyłem też fotografie z albumu Suwińskich z Płużnicy, i ze szkoły w Trzebczu Królewskim przekazane przez dyrektorkę szkoły Sławę Tokarską.
Moje opracowanie zostało wzbogacone w rozmowie z uczennicą Józefa Kamińskiego Gertrudą Frankiewicz z domu Kamulską. Pani Gertruda, mająca dzisiaj 92 lata pamięta swego nauczyciela i chętnie podzieliła się swoją wiedzą o tamtych czasach.

kaminski (26)

Na zdjęciu Pani Gertruda z Trzebcza  Królewskiego– 2017 r.

Wszystko to znalazło swoje miejsce w niniejszym opracowaniu. Mam nadzieję, iż moje pisanie pozwoli ocalić pamięć o Józefie Kamińskim – jednym z tych, dla których patriotyzm nie był zwykłym sloganem!
Na zakończenie tego krótkiego wstępu pozwolę sobie zacytować pełne emocji słowa wnuczki Józefa Kamińskiego Barbary Zborowskiej, która razem z nami odkrywała postać swego Dziadka pisząc: „Cóż mogę powiedzieć – z ogromnym wzruszeniem przeczytałam publikację o moim Dziadku Józefie. Cieszę się, że moje dokumenty też pomogły i znalazły się w tej publikacji. Wiele informacji było dla mnie nie znanych, więc tym bardziej cieszę się, że ktoś szukał i mówiąc brzydko wygrzebał informację sprzed lat. Wydrukowałam sobie tą publikację, by jeszcze raz w ciszy domu poczytać. Jak coś zwróci moją uwagę to napiszę…”.
Józefa Kamińskiego sprawy.
Józef Kamiński urodził się 12 lipca 1900 roku w Unisławiu w powiecie chełmińskim, w rodzinie Jadwigi z domu Schreiber i Jakuba Kamińskiego.
Z urodzenia Pomorzak, z natury rzeczy kończył pruskie szkoły, po czym podjął naukę w 1917 roku Seminarium Nauczycielskim w Grudziądzu, które ukończył w dniu 7 czerwca 1921 roku otrzymując świadectwo dojrzałości. Na świadectwie tym stwierdzono: „Na podstawie tych postępów … uznaje się kandydata za dojrzałego do pełnienia obowiązków tymczasowego nauczyciela w szkołach powszechnych”. Dalej na świadectwie dodano: „Kandydat [Józef Kamiński] pobrał w czasie studiów z funduszu państwowego kwotę 1800,00 marek i zobowiązał się do pięcioletniej służby w publicznych szkołach ludowych”. Fundusze te pozwalały dzieciom z rodzin o niższych dochodach zdobywania wykształcenia, a co za tym idzie, w przyszłości zajęcia odpowiedniej pozycji w hierarchii społecznej. Warto jeszcze dodać, iż po odzyskaniu niepodległości brakowało wykształconej, polskiej kadry nauczycielskiej, gdyż niemal połowa pruskiego stanu nauczycielskiego składała się z Niemców. Zdaje się, iż większość z nich, nie chcąc składać przysięgi na wierność Rzeczypospolitej Polskiej odeszła z zawodu i wyjechała do Niemiec. Tak postąpili np. nauczyciele szkół ewangelickich z Błędowa, z Płużnicy…

Świadectwo ukończenia Seminarium Nauczycielskiego w Grudziądzu 7 czerwca 1921 roku.

kaminski (27)
Póki co, nie wiemy kiedy i gdzie rozpoczął nauczycielską i społeczną służbę. Być może, iż od początku, zaraz po ukończeniu seminarium skierowano go pracy w szkole powszechnej w Józefkowie – miejscowości w ówczesnym powiecie chełmińskim. Jak wynika z józefkowskich akt szkolnych do Trzebcza Królewskiego przeniesiono go w 1929 roku.

Na zdjęciu grono nauczycielskie szkół powszechnych z okolicy Płużnicy z lat 1920 tych.

kaminski (31)

Od lewej stoją; Feliks Gzella kierownik szkoły w Płużnicy, Jan Neumann kierownik szkoły w Bocieniu, … Radkowski ?, …. Siedzą od lewej: Franciszka Gzella, Anastazja Gzella – Zielińska – Kamińska, Józef Kamiński, … .

Rodzinne sprawy Józefa i Anastazji Kamińskich.
Naszą opowieść o Józefie Kamińskim rozpoczniemy od tego, iż podczas swojej służby obracał się w konkretnym środowisku nauczycielskim, w obrębie kilku sąsiednich wsi. Jak wynika z zamieszczonego wyżej zdjęcia kolegował się, czy też przyjaźnił, z nauczycielami szkół powszechnych; Janem Neumannem kierownikiem szkoły w Bocieniu (pow. Chełmża), oraz Feliksem Gzellą kierownikiem szkoły w Płużnicy. W kręgu tych osób znajdowała się; Franciszka Jaworska, nauczycielka z Orłowa, przyszła żona Feliksa Gzelli.

kaminski (29)

[Fot. Płużnica 1928 rok.] Franciszka Jaworska i Feliks Gellowie, w fotografii z albumu Suwińskich z Płużnicy.

Ślub Feliksa Gzelli – brata Anastazji.
1 października 1925 roku Feliks Gzella zawarł w Płużnicy związek małżeński z Franciszką Jaworską. Świadkami na ślubie cywilnym byli nauczyciele okolicznych szkół; Józef Kamiński lat 25 z Józefkowa i Jan Neumann lat 24 z Bocienia. Ślubu udzielał urzędnik stanu cywilnego z Płużnicy Suwiński.

Kopia aktu ślubu Franciszki i Feliksa.

kaminski (30)

Świadkowie; Józef Kamiński i Jan Neumann.

kaminski (1)

Dodajmy jeszcze, iż w rodzinie Feliksa i Franciszki w Płużnicy urodziły się dzieci;
Jerzy (*24.11.1926 ϯ28.1.1999)
Stefan (*23.8.1928 ϯ16.6.2003)
Aleksandra późniejsza Gołębiowska (*20.9.1932 ϯ6.8.2011)
Anastazja Gzella; urodziła się 25 kwietnia 1893 roku w Miedznie. Jak już zaznaczyłem była rodzoną siostrą Feliksa Gzelli, kierownika szkoły w Płużnicy. Wyszła za mąż za Korneliusza Zielińskiego 12 maja 1914 roku w Osiu.
Po zamążpójściu zamieszkała z mężem w organistówce w Płużnicy, która została wybudowana rok wcześniej, z darowizn, o których to informację zamieszczano w ówczesnych gazetach. W późniejszym okresie dobudowano do niej salką katechetyczną, która w latach 1950-2006 stanowiła własność gminną. Na początku XX wieku gospodarowali tu Zielińscy.

Organistówka (z czerwonej cegły) i obok salka katechetyczna w Płużnicy – stan dzisiejszy.

kaminski (32)

Korneliusz Zieliński.
Pierwszym mężem Anastazji był płużnicki organista Korneliusz Zieliński urodzony 15 września 1883 roku. Niewiele możemy o nim napisać oprócz tego, iż znamy go z jego kościelnej funkcji, oraz ze znalezionego zapisu w księdze parafialnej w Płużnicy, gdzie w odniesieniu do jego tragicznej śmierci napisano: „…wóz z drzewem przeszedł mu przez pierś”.
W następstwie tego wypadku Korneliusz zmarł 24 marca 1919 roku. Nie znamy miejsca jego pochówku. Na płużnickim cmentarzu nie udało się odnaleźć jego grobu, chociaż prawdopodobnie został na nim pochowany.
Położenie Anastazji musiało być niełatwe, bowiem w wieku 26 lat została wdową z dwójką małych dzieci;
– Benedyktem Zielińskim urodzonym w 1915 roku w Płużnicy, zmarłym w 1989 roku w Anglii. Benedykt był żołnierzem „września 1939 r.”, w czasie wojny walczył w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie – w dywizjonie 306.
– Henrykiem Zielińskim, który urodził się 12 października 1918 r. w Płużnicy. Zmarł 30 czerwca 1990 r. w Warszawie. Pochowany został w Chełmnie, w grobie swej matki Anastazji Kamińskiej z domu Gzella (primo voto Zielińska), zmarłej 28 listopada 1966 r. w Chełmnie.

Kopia świadectwa chrztu Anastazji Gzelli.

kaminski (5)

Rodzina Anastazji i Józefa.
Przebywanie w rodzinno – nauczycielskim kręgu Gzellów i Kamińskiego spowodowało, iż Anastazja i Józef mogli się poznać, a w końcu związać węzłem małżeńskim swoje losy na dobre i na złe! W kilka lat po śmierci pierwszego męża Anastazja, mająca wówczas 31 lat, wyszła ponownie za mąż, za kolegę brata Feliksa – Józefa Kamińskiego; nauczyciela z pobliskiego Józefkowa. Ślub Anastazji i Józefa odbył się dnia 4 października 1927 r. w Płużnicy.

W ich rodzinie przyszły na świat dzieci:

Barbara Agnieszka Kamińska, urodziła się w Józefkowie 21stycznia 1929 r. Związek małżeński z Henrykiem Zborowskim (Zmarł 2 sierpnia 1999 r.) zawarła 17 września 1966 r. Zborowscy mieli dwoje dzieci; syna Henryka urodzonego w 1968 roku i córkę Barbarę rocznik 1969. Barbara Kamińska-Zborowska zmarła 7 lutego 2001 r. w Zielonej Górze.

Remigiusz Józef Kamiński, urodził się w Trzebczu Królewskim 16 marca 1930 r. 14 listopada 1964 roku zawarł związek małżeński z Henryką. W ich rodzinie w 1966 roku urodził się jedyny syn Mieszko. Remigiusz zmarł 29 sierpnia 2004 r. w Zielonej Górze.

Zenon Walerian Kamiński, urodził się 15 grudnia 1931 r. w Trzebczu Królewskim. Zawarł związek małżeński z Janiną w dniu 26 września 1964 r. Mieli dwóch synów – Aleksandra rocznik 1967 i Adama urodzonego w 1974 r.

kaminski (2)

Anastazja, Józef i ich córka Barbara Kamińska.[Fot. Trzebcz Król. ok. 1938 r.]

Życie publiczne Józefa Kamińskiego w parafii płużnickiej.

Na zdjęciu są uczestnicy zebrania; Stowarzyszenia Katolickiej Młodzieży Polskiej Męskiej. W tym środowisku nie mogło zabraknąć nauczycieli; Gzellów, Neumanna i Kamińskiego.

kaminski (3)

[Foto Płużnica 1928 r. Album Suwińskich] W środku płużnicki proboszcz ks. Franciszek Dekowski, z jego lewej strony Jan Neumann kierownik szkoły w Bocieniu, z prawej kierownik szkoły w Płużnicy Feliks Gzella. Koło Jana Neumanna siedzi Teresa Suwińska z Płużnicy, w tym samym rzędzie druga od prawej Franciszka Jaworska-Gzella żona Feliksa. Najmłodsza dziewczynka z kokardą to córka Suwińskich Terenia. Pierwszy od lewej w trzecim rzędzie stoi Józef Kamiński.

Szkolne sprawy Józefa Kamińskiego.

Trochę o przedwojennym systemie szkolnym.
Dla lepszego zrozumienia naszego opowiadania zapisuję kilkanaście zdań o strukturze i charakterze tamtejszych, przedwojennych szkół.
Władze II RP przeprowadziły wiele reform zmierzających do całkowitego spolszczenia szkolnictwa. Zmieniono nomenklaturę szkolną; klasą najniższa stała się klasą pierwszą. Wprowadzono także 7-letni okres nauki od siódmego roku życia począwszy. W roku szkolnym 1920/1921 podniesiono poziom organizacyjny szkół powszechnych dodając klasę VII.
W listopadzie 1927 roku zlikwidowano ostatnią pozostałość szkolnictwa pruskiego. Rok szkolny podzielono na dwa półrocza. Pierwsze półrocze trwało od 1 września do 30 stycznia, a drugie od 3 lutego do końca czerwca. Zmienione zostały także nazwy szkół katolickich na „publiczne szkoły powszechne”.
Kolejną zmianę z 11 marca 1932r., zwaną: „reformą Jędrzejewiczowską” wprowadzono trzystopniową organizację szkół powszechnych. Zreformowano polski system szkolnictwa; podstawowego i ponadpodstawowego. Zasady te obowiązywały do 1948 roku.
Reforma ustanawiała powszechny obowiązek szkolny na szczeblu szkoły powszechnej – dzisiaj szkoły podstawowej. Szkoła powszechna była szkołą siedmioletnią.
Słabym elementem reformy było wprowadzenie trzech stopni organizacyjnych na poziomie szkoły powszechnej; I, II, III stopnia. Np. siedmioletnia szkoła powszechna I stopnia organizowana głównie na wsi, realizowała program tylko 4 klas i nie dawała, zwłaszcza uczniom wiejskim, uprawnień do podejmowania nauki w gimnazjum. Szkoła w Płużnicy była szkołą II stopnia zbiorczą dla okolicznych szkół I stopnia. Uczniowie kończyli tu siedmioletnią szkołę powszechną. Uczniowie chcący uczyć się dalej; musieli wcześniej; po szóstej klasie szkoły powszechnej w Płużnicy przenieść się do gimnazjum, a następnie do liceum kończące się maturą w Wąbrzeźnie lub Chełmnie. Oczywiście stać było na to rodziny w dobrej sytuacji materialnej.
W małych szkołach powszechnych, w największym uproszczeniu uczniowie chodzili do szkoły przez siedem lat uzyskując świadectwo ukończenia czwartej klasy szkoły powszechnej. Wszystkie dzieci mające obowiązek szkolny uczyły się w jednym oddziale – klasie. W takiej „mieszanej-łączonej klasie” nauczyciel próbował realizować program; jednakże część uczniów, albo zupełnie nic nie rozumiała, a część słysząc po raz któryś to samo – po prostu nudziła się!
Znajomość takiego systemu nauczania w tamtych szkołach obrazuje nam trudności w skuteczności nauczania, choćby skupiało się ono tylko na kwestiach podstawowych; nauce czytania, pisania i rachowania!

Józef Kamiński – nauczyciel i kierownik szkoły w Józefkowie.
Na strychu dworu Plehn’ów – dzisiaj własność nauczycielskiej rodziny Puchałów, zachowała się schowana za belkami teczka z dokumentami szkolnymi z lat 1926-1931, obrazująca życie jednoklasowej wiejskiej szkółki w warunkach II RP. Dokumentacja ta do 1929 roku była prowadzona przez Józefa Kamińskiego nauczyciela i kierownika tej szkoły.
Niżej napis na teczce z 1931 r., pisanej prawdopodobnie przez następcę Józefa Kamińskiego.

kaminski (4)

Niżej kopia jednego z dokumentów pisane jego ręką, z podpisem.

kaminski (9)

Józefkowo w 1928 roku.
Wieś Józefkowo to dawny obszar dworski; od trzech pokoleń, po 1945 rok majątek niemieckiej rodziny Plehn. Miał on przed wojną powierzchnię ogólną 539 ha, w tym 502 ha gruntów ornych i 28 ha łąk i pastwisk. Było też kilka hektarów lasu na „Józefkowie Dębiu”. Majątek przynosił rocznie 9898 marek dochodów. Wieś-majątek przed 1935 roku należała do wójtostwa Lisewo, pow. Chełmno. W 1928 roku we wsi mieszkiwało; 185 dusz w Józefkowie i 17 na Dębiu. We wsi funkcjonowała publiczna szkoła powszechna o 1 nauczycielu, z 25 dziećmi katolickimi i 11 ewangelickimi.
Szkołę zbudowano około 1880 roku, a mieściła się ona w budynku przy drodze z centrum wsi w kierunku Dębia. Dzisiaj budynek stanowi własność Grzegorza Mendyka.

Pozwolenia na uczenie dzieci dziedzica Józefkowa.
W tamtych latach dzieci właścicieli majątków; np. Plehn’a z Józefkowa, czy Slaskich z Orłowa, z reguły nie uczęszczały do szkoły publicznej stopnia podstawowego – przy pomocy nauczycieli uczyły się w domu. Pismo zwierzchnika oświatowego do nauczyciela Józefa Kamińskiego z 3 września 1926 r. głosi w tej sprawie: „Niniejszym udzielam Panu pozwolenia na nauczanie prywatne córki posiedziciela dóbr p. Plehna w Józefkowie na rok szkolny 1926/27.
Inspektor szkolny”.
*Nie znamy zakresu tego nauczania córek Plehn’ów. Była to praca dodatkowa nauczyciela prawdopodobnie w jakiejś części obowiązującego programu szkolnego. Dzieci te, chcąc uczyć się dalej zdawały egzamin państwowy.

Dwór rodziny Plehn, kilkakrotnie przebudowywany, w niezmienionej postaci stoi do dzisiaj.

kaminski (6)

Inne sprawy szkolne:
 1927 r.} jeden z rodziców napisał wniosek o zwolnienie syna – ucznia Jana z obowiązku szkolnego, uzasadniając: „ …mam jeszcze 6 dzieci poniżej 14 lat i ciężko mi ich wyżywić. Jan chodząc do pracy pomógłby sam już na siebie zapracować”. W uwagach pisanych przez Kamińskiego, w rubryce „stosunki majątkowe” często mamy uwagi; „wielka rodzina”; „biedna, wielka rodzina”.
 1928 r.} prowadzono rozmowy między radami szkolnymi, nauczycielami sąsiadujących szkół w Józefowie, Mgoszczu i Kotnowie, a inspektorem szkolnym w Chełmnie na temat likwidacji szkół i komasacji dzieci z tego okręgu szkolnego w jednej z nich. Rola samego inspektora oświaty jako przedstawiciela władzy była dwuznaczna, gdyż ten Latzkowi, nauczycielowi z Kotnowa sugerował, aby zebrani rodzice podjęli uchwałę o treści: „Nie zgadzamy się na przyłączenie dzieci szkolnych z Józefkowa do szkoły w Kotnowie, tylko prosimy władzę szkolną o dalsze pozostawienie szkoły w Józefkowie, bo droga do Kotnowa jest bardzo błotnista”. W efekcie takich, „mokrych” i nie do odparcia argumentów – żadnej ze szkół nie zlikwidowano!
 1928 r.} zachował się wykaz ofiarodawców sumy 31,90 zł, na rzecz obchodów 10 lecia II Rzeczpospolitej Polskiej. Kwoty jakie dawano nie były wielkie, bo wahały się od 50 groszy do 1 złotówki. Tylko nauczyciel położył 3 złote. Trzeba też pamiętać, iż płaca robotnika rolnego nie przekraczała 30 zł miesięcznie. W porównaniu z tym, taki nauczyciel z regularną pensją 120 zł uchodził za wiejskiego bogacza.

Część kopi z księgi budżetu szkoły. Na budżecie podpisy; Herberta Plehn’a, właściciela majątku, który występował jako sołtys wsi, Sikorskiego rządcy majątkowego i kierownika szkoły Józefa Kamińskiego.

kaminski (7)

 1929 r.} szkoły otrzymały corocznie polecenie, aby: „każda siła nauczycielska przyczyniła się do tego, aby uroczystość Trzeciego Maja jak najwspanialej wypadła”.
 1929 } budżet szkoły – jego wydatki na 1929 rok wynosiły 920 zł. Podpisała go rada szkolna w składzie; Antoni Klimek, Franciszek Obodziński, Józef Czerwiński, Herbert Plehn i przewodniczący rady nauczyciel Józef Kamiński. Wszystkie budżety z tamtych lat wynosiły od 900 do 1000 zł rocznie, nie wliczając w to uposażenia dla nauczyciela.
 1929 r.} jesienią tego roku w miejsce nauczyciela Józefa Kamińskiego, którego przeniesiono do Trzebcza Królewskiego, przyszedł Rajmund Goryniak. Zanim zmiana ta nastąpiła dzieci z Józefkowa poproszono, aby uczęszczały do szkoły w Mgoszczu : „dopóki władze szkolne nie przyślą nowego nauczyciela”.
W chwilę później, Inspektor Oświaty z Chełmna polecił R. Goryniakowi zastępowanie kolegi z Kotnowa – nauczyciela Latzka, który był na ćwiczeniach wojskowych.
Losy budynku szkolnego w Józefkowie.
Jak już pisałem około 1880 roku wybudowano szkołę w odległości kilkuset metrów od zabudowań dworskich. Szkoły takie powstawały na polecenie władz pruskich. Budynek stawiano przy współudziale finansowym rządu i właścicieli majątków. Była to jednoklasówka o jednym nauczycielu, i w takim kształcie szkoła funkcjonowała do 1939 r. Po II wojnie, po wyprowadzeniu szkoły budynek został sprzedany rodzinie Dams. Od kilku lat jak pisałem jest to własność prywatna pp. Mendyków.
Budynek to prosty wiejski dom. Mieściła się tu jedna klasa szkolna oraz mieszkanie nauczyciela. Stan tej szkoły i jej otoczenia był z pewnością inny.
W dokumentach wspomina się o ogrodzie warzywnym, z pewnością był owocowy sad i szkolne pole uprawne. Teren przyszkolny musiał dawać przykład należytego zagospodarowania. Dzisiaj jest tu siedziba gospodarstwa rolnego.
Po 1945 roku, kiedy majątek Józefkowo został rozparcelowany, szkołę przeniesiono do pałacu po Plehn’ach. Funkcjonowała tam do początku lat 90 – tych, po czym ze względu na zmniejszającą się liczbę dzieci została zlikwidowana. Obecnie dzieci z Józefkowa są dowożone do szkoły w Płużnicy.

Szkoła Podstawowa w Józefkowie 1979 rok.

kaminski (8)

Na pierwszym planie Mikołaj Oniśkiewicz, ówczesny kierownik szkoły.

Dodam tylko, iż dawni niemieccy właściciele; Herbert Plehn i jego żona nie chcieli uciekać w 1945 roku do Rzeszy. Pozostali na miejscu uważając, iż krzywdy Polakom nie wyrządzili. Aresztowani przez NKWD, w nieznanych okolicznościach zostali przypuszczalnie zamordowani w Chełmnie lub najbliższej okolicy.

Dzisiejszy stan dawnej szkoły.

kaminski (12)

Przy tej szkole stała piękna, stara lipa, pamiętająca czasy Józefa Kamińskiego, a której będąc wójtem gminy Płużnica, nie pozwoliłem tknąć. Dzisiaj ten ślad dawnych czasów zniknął za sprawą piły spalinowej.

Józef Kamiński w Publicznej Szkole Powszechnej w Trzebczu Królewskim.
Józef Kamiński od września 1929 roku został przeniesiony do szkoły II stopnia we wsi – majątku Slaskich – Trzebcz Królewski w dzisiejszej gminie Kijewo w powiecie chełmińskim. Pełnił tam obowiązki kierownika szkoły do września 1939 r.
Trzebcz Królewski, Trzebcz Szlachecki, Trzebczyk. Z nazwą tej wsi, z jej umiejscowieniem można mieć spore kłopoty ze względu na podobieństwo brzmienia tych nazw. Pachną mi one dawnych Prusów nazwaniem!
Po budynku szkolnym w której uczył Józef Kamiński i mieszkała jego rodzina nie ma dzisiaj śladu; zrujnowali ją wkraczający w 1945 roku sowieci. Przypomina to los budynku szkolnego i dworu w Płużnicy, które wkraczający „wyzwoliciele” spalili.
W Trzebczu na jej miejscu stoi inny dom. Podobnie jak w Józefkowie, szkołę przeniesiono do majątkowego dworu Slaskich i dzisiaj jako placówka stowarzyszenia społecznego funkcjonuje do dzisiaj.

Nauczyciele i dzieci Publicznej Szkoły Powszechnej w Trzebczu Królewskim w 1925 r.

kaminski (10)

Szkolne zdjęcie z Trzebcza Królewskiego z 1932 roku.

kaminski (11)

Na zdjęciu Anastazja Kamińska trzyma na kolanach córkę Basię, która ma co najmniej dwa lata, tak więc zdjęcie może być wykonane w szkole w Trzebczu Królewskim około 1932 roku.

Niżej zdjęcie szkolne przekazane przez dyrektorkę szkoły podstawowej Sławę Tokarską-Wegner.

kaminski (16)

Nauczyciele; z lewej Leopold Maćkiewicz, w środku Bolesława Maciejewska z Barbarą Kamińską na kolanach. Z prawej stoi Józef Kamiński.

Znając datę urodzin Barbary – na zdjęciu wygląda na wiek 6-7 lat – uważam, iż zdjęcie zrobiono ok. 1935 roku.
Zamiast komentarza do zdjęcia powtórzę słowa uczennicy z tamtych lat. Na moje zapytanie – Co z tymi dziećmi z bosymi nogami na zdjęciu – odpowiedziała; Proszę Pana te dzieci są na boso nie dla sportu – to po prostu nasza polska przedwojenna bieda!
Dla przypomnienia Józef Kamiński został przeniesiony z Józefkowa do Trzebcza Królewskiego w 1929 roku. Podobnie jak na zdjęciu szkolnym z Józefkowa, tak i tutaj była okazja, aby „pozyskać” parę rodzinnych obrazów Kamińskich.

kaminski (13)
Józef Kamiński i jego córka Basia.

Rozmowy z Gertrudą Kamulską z Trzebcza Królewskiego.
Pani Gertruda urodziła się w 1926 roku w rodzinie kowala Franciszka Kamulskiego w Trzebczu Królewskim. Ojciec jej jako ceniony mistrz kowalstwa pracował w majątku Jana Slaskiego. Kuźnia Slaskich, po wojnie własność Kamulskiego, stoi do dzisiaj, chociaż powoli przeistacza się w ruinę. Stojąc na terenie parku została przekazana przez rodzinę kowala gminie Kijewo, a ta widocznie nie ma koncepcji zagospodarowania tego obiektu.
Nasza Gertruda, w wieku siedmiu lat, czyli w 1933 roku rozpoczęła uczęszczać do Publicznej Szkoły Powszechnej w Trzebczu Królewskim. Na początku była to czteroklasowa szkoła, ale i tak (jak wyjaśnialiśmy) trzeba było do niej biegać przez całe siedem lat, chociaż dzięki staraniom kierownika Józefa Kamińskiego, w 1937 roku podniesiono poziom organizacyjny do II stopnia. Trudzie Kamulskiej przyszło uczyć się w miejscowej szkole do 1939 roku, bo jak porządnym Polakom wiadomo wybuchła wojna, i dla naszego narodu, w tym także dla mieszkańców Trzebcza nadeszły tragiczne czasy niemieckiej okupacji.
Moja rozmówczyni przypomina, iż ze szkoły wyniosła nawyk czytania, a że pamięć miała bardzo dobrą, więc wiele z tego czytania umiała na pamięć!
W latach 30 – tych w szkole uczyli nauczyciele; panna Bolesława Maciejewska zamieszkała na stałe w Gnieźnie, a na pobyt w Trzebczu wynajmująca kwaterę we wsi, oraz nauczyciel Leopold Maćkiewicz. Kierownikiem szkoły był Józef Kamiński. Zajęcia lekcyjne odbywały się systematycznie w godzinach 8.oo – 14.oo, przez wszystkie dni tygodnia.
Kierownik Kamiński, według pani Gertrudy był człowiekiem bardzo wymagającym i dzięki niemu i pozostałym nauczycielom szkoła stała na wysokim poziomie. Dla dzieci był ostrym i ojcowskie twarde słowo, a czasem kara fizyczna była stosowana. Przypomnę, iż w przedwojennych szkołach kary fizyczne, czyli bicie dzieci było formalnie zakazane, ale z praktyki wiemy, iż na tzw. karcenie dzieci było dość powszechne przyzwolenie. Wiem coś o tym chociaż do szkoły uczęszczałem w latach 1950-1970!
Kierownik Kamiński mieszkał w budynku szkolnym. Rodzina; żona Anastazja z domu Gzella i piątka dzieci miała do dyspozycji dwa pokoje, kuchnię, spiżarkę, co było dobrym standardem tamtych czasów.
Szkoła była parterowa z dwuspadowym, dachem o dwóch izbach lekcyjnych i wspomnianym mieszkaniu kierownika szkoły. W 1937 roku dla potrzeb zwiększonej liczby oddziałów szkolnych Józef Kamiński wygospodarował na poddaszu jeszcze jedną klasę.
W klasach palono głównie drewnem w kaflowych piecach. Przy szkole stała obórka w której trzymano różne szkolne rzeczy, ale również opał oraz inwentarz kierownika, który mając zazwyczaj do dyspozycji kilka hektarów szkolnej ziemi prowadził małe gospodarstwo rolne. Krzątanie się po takim gospodarstwie spadało często na ówczesne żony kierowników szkół.

Publiczna Szkoła Powszechna w Trzebczu Królewskim – 1937 r.

kaminski (14)

Nauczyciele; od Lewej Józef Kamiński, w środku Bolesława Maciejewska i Leopold Maćkiewicz. W przysiadzie od lewej – chłopcy; Bogdan Gdaniec późniejszy nauczyciel, Henryk Stańczyk,… W pierwszym rzędzie od lewej; Danuta Warot, Teresa Warot, Krystyna Kręciszewska, Barbara Kamińska, Gertruda Kamulska -Frankiewicz, Teresa Kamulska, Henryka Kamulska, Władysława Przybyszewska, Teresa Szamel, … Szamel, …, Seweryna Wiśniewska, … .W drugim rzędzie; Władysława Przybyszewska, Maria Ziemba, Czesława Jakubowska, Jadwiga Kręciszewska. W trzecim rzędzie stoją między innymi: Jan Jakubowski, Jan Oboński, Benedykt Kręciszewski. U samej góry, między innymi; Adam Cesarz, … Szachata, Jan Białkowski, Teresa Mazur, Zofia Sienkiewicz.

Dwie dziewczęta – koleżanki szkolne; Barbara Kamińska i moja rozmówczyni Gertruda Kamulska.

kaminski (15)

Pani Gertruda po raz pierwszy, niemal od samej wojny usłyszała ode mnie wieści o swojej bliskiej koleżance szkolnej Barbarze.

Kiedy przyszedł wrzesień 1939 roku rodziny Kamińskich w Trzebczu już nie było, oni wcześniej stąd wyjechali – stwierdziła pani Gertruda.
Gertruda Frankiewicz w przelocie spotkała po wojnie Barbarę Kamińską, która szukała swoich rodziców – z tego wynika, iż w czasie wojny rodzina została rozłączona. Gertruda przypomina sobie, iż Barbara miała wtedy na sobie harcerski mundurek. Zapytała wtedy – co się stało z jej ojcem? Otrzymała odpowiedź, iż: „… z ojcem po jego aresztowaniu, po krótkim czasie jego pobytu w więzieniu w Chełmnie kontakt się urwał. Dodała tylko, że pewnie został przez Niemców zamordowany”.
Jak wiemy z opisu nauczyciela gimnazjum chełmińskiego Waleriana Siudę, Józef Kamiński był rzeczywiście więziony w Chełmnie.
Na to nieszczęście, śmierć swego nauczyciela pani Gertruda ma taką przypowieść; otóż tuż przed wojną, zdenerwowany w czasie lekcji złym zachowaniem uczniów Józef Kamiński wykrzyczał: „że też piorun siarczysty nie spali tej szkoły razem z Wami…”- wtedy jedna z uczennic Katarzyna … wytykając palcem nauczycielowi powiedziała wobec wszystkich obecnych – Niech Pan tak nie mówi, bo to może się spełnić!
Przedwojenna szkoła pełniła ważne funkcje wychowawcze i patriotyczne. Np. wszystkie ważniejsze święta kościelne młodzież szkolna i nauczyciele czcili gremialnym uczestnictwem w obrządkach religijnych. Uczniowie i nauczyciele obowiązkowo zebrani w szkole wędrowali do miejscowego kościoła na drogę krzyżową, adorację w Wielki Piątek, Boże Ciało (dzieci sypały kwiatki), oraz na wigilię Bożego Narodzenia organizowaną dla młodzieży szkolnej. W tej ostatniej pośrednio uczestniczyło wiele rodzin. Pani Slaska ofiarowywała np. wełnę, którą rozdawano kobietom na wsi, a one dziergały z niej skarpety, sweterki dla dzieci z ubogich rodzin. Wszystko to razem z owocami trafiało do paczek rozdawanych w szkolną wigilię.
Inaczej obchodzono święta państwowe; 3 majowe oraz „Święto Niepodległości” w dniu 11 listopada. Na początku była uroczysta msza św., następnie pochód ruszał na salę świetlicy (własność Slaskich), gdzie dzieci, dorośli uczestniczyli w okolicznościowej akademii. Po jej zakończeniu rozpoczynała się zabawa ludowa. Trochę inaczej obchodzono dożynki. Odbywały się one w spichlerzu majątkowym, jeszcze stojącym przy dzisiejszej szkole. Wtedy właściciel majątku Jan Slaski tradycyjnie częstował pracowników piwem i wędlinami. Oczywiście nie obyło się też, bez wielkiej zabawy!

kaminski (20)
Jan Slaski, ostatni właściciel na Trzebczu, oficer WP; zamordowany na Wschodzie.

Dwór Slaskich jeszcze stoi; wokół rozciąga się niezbyt szczęśliwie rozdzielony drogą park. Jest jeszcze kilka budynków pamiętających lepsze czasy dla tego miejsca; mieszkalny, spichlerz, kuźnia, wszystko, bez obrazy dla dzisiejszych właścicieli – gminy Kijewo w stanie technicznym; „wczesny Gomułka”.

kaminski (17)

Przyroda w zespole pałacowo parkowym; wielkie, wiekowe drzewa świadczą pięknie o Slaskich przez kilka pokoleń tu gospodarujących. Chciałoby się to wszystko racjonalnie spiąć w całość i zachować na przyszłość. Podobno są jakieś plany, oczywiście musiałyby być wsparte finansami, czasem zresztą byle jak wydawanymi!

Niżej – zespół dworski w Trzebczu Królewskim; zabudowania, dwór oraz rozdzielony drogą park.

kaminski (18)

Działalność publiczna Józefa Kamińskiego.
Wiejscy przedwojenni nauczyciele nieśli na wieś „kaganek oświaty”, byli też emisariuszami młodego polskiego patriotyzmu. Prócz nauczania w szkołach, służyli swoją wiedzą, umiejętnościami w większości funkcjonujących organizacjach; kółkach rolniczych, strażach pożarnych, organizacjach kombatanckich, stowarzyszeniach społecznych, katolickich… Organizowali po wsiach chóry, amatorskie teatrzyki, zajmowali się pomocą społeczną.
Mój przedwojenny nauczyciel, a do 1970 lat kierownik szkoły, w której rozpoczynałem nauczycielską pracę, zawsze przypominał motto towarzyszące tamtym nauczycielom; „To nie wielki polityk tworzy rzeczywistość, lecz szary nauczyciel”. Nauczyciel Józef Kamiński jeśli nawet formalnie nie do wszystkich organizacji należał, to w jego społecznej roli mieściło się ich wspomaganie – chyba, że nie zgadzało się to z linią polityki sanacyjnego!? Z pewnością należał np. do Związku Powstańców i Wojaków. Potwierdza to kopia zamieszczonego niżej dokumentu – aktu nadania z dnia 12 maja 1934 rok: „Krzyża Złotego za Zasługi” głoszący, iż otrzymał go za działania: „… na polu pracy społecznej.

Kopia nadania Krzyża.

kaminski (19)

Pamiętać należy, iż w latach 30 – tych nauczyciele wiejscy prowadzili szeroką działalność patriotyczną, czym bardzo się narażali niemieckim organizacjom hitlerowskim. Niemieccy zwolennicy nazistów obserwowali wszelkie patriotyczne i obronne działania notując skrzętnie nazwiska wyróżniających się nauczycieli, działaczy samorządowych, księży, właścicieli majątków itp.
W przypadku Trzebcza Królewskiego; nauczyciel Józef Kamiński oraz właściciel majątku Jan Slaski zapłacili wysoka cenę za swoją publiczna, patriotyczną działalność; jednego zamordowali Niemcy, drugiego Sowieci!
Dla zobrazowania nauczycielskiej pracy na Pomorzu; „Na polu pracy państwowo – twórczej” – jak wówczas mawiano, przedstawiam kilka zapisów znalezionych w kronice szkolnej Błędowa pow. chełmińskiego z lat 1930 tych;
 30 marca 1931 r. w szkole stawili się słuchacze kursu wieczorowego oświaty pozaszkolnej… Na zakończenie kursu przybyli przedstawiciele Rady Gminnej i Szkolnej: sołtys oraz rodzice członków kursu. Kierownik kursu nauczyciel Tadeusz Pronobis wygłosił przemówienie wstępne, potem nastąpił krótki egzamin końcowy z polskiego, rachunków i nauki o Polsce współczesnej. Kurs trwał od 5 listopada do 30 marca. Zapisało się z Błędowa i Płąchaw 71 członków. Do końca kursu uczęszczało 57 członków. Koszty opału pokrył Wydział Powiatowy, koszty oświetlenia pokryły gminy/wsie Błędowo i Płąchawy. „Żywotność kursu była wielka. Kursiści pragną po Wielkiejnocy urządzić przedstawienie, życzą sobie również, by powstało „Kółko śpiewacze”. Zaświadczeń ukończenia kursu wydano 37. Śpiewem uprzyjemniono czas na zakończeniu kursu odśpiewaniem kilka piosenek np. „W mieście dziwne obyczaje”, „Jak szybko mijają chwile”, „Za Niemen hen precz” i inne…”.
 Obchody 3 maja 1931 r. były święcone bardzo uroczyście. Rozpoczęto nabożeństwem, w którym wzięli udział członkowie Towarzystwa Powstańców i Wojaków, straży ogniowej i liczna ludność miejscowa. Po nabożeństwie odbyła się przed szkołą akademia, na której zobrazował p. Tadeusz Pronobis [kier. szkoły] znaczenie konstytucji w dziejach narodu polskiego.
 1 lutego 1933 r. po raz pierwszy uroczyście obchodzono imieniny prezydenta RP Ignacego Mościckiego, z kolei 18 marca 1933 obchodzono równie uroczyście imieniny marszałka J. Piłsudskiego. W akademii poświęconej „Komendantowi”, oprócz przemówienia nauczyciela; „Marszałek Piłsudski wódz narodu i twórca państwa polskiego oraz jego obecna praca twórcza”, przygotowano pieśni i wiersze;
– pieśń „Jedzie pan Komendant”,
– wiersz „Wodzowi narodu” i „Piłsudski”,
– pieśń „Jeszcze Polska nie zginęła”;
Następnie młodzież deklamowała wiersze: „Wódz Oksza”, „Ku czci Marszałka”, „Naczelnikowi w hołdzie” i pieśń „I Brygada”. Odprawiono nabożeństwo kościelne z udziałem młodzieży, delegacji organizacji społecznych i władz.
 1 lutego 1937 r. obchodzono w szkole imieniny „Pierwszego Obywatela Państwa Polskiego Pana Prezydenta prof. Ignacego Mościckiego”.
 W 1933 r. pod kierownictwem kierownika szkoły zawiązano Towarzystwo Popierania Budowy Publicznych Szkół Powszechnych.
 W kronice szkolnej w 1937 r. odnotowano narastającą atmosferę groźby wybuchu wojny. Organizowano, obowiązkowe kursy dla przedpoborowych przygotowujących ich służby w batalionach obrony narodowej. Miały swe uzasadnienie, jak zapisano w kronice: „… w związku z obecną sytuacją międzynarodową, wszyscy się zbroją, wszyscy przygotowują się do wojny, Polska nie może zostać w tyle. Żołnierz w przyszłej wojnie nie tylko, że będzie musiał walczyć, ale musi umieć wszystko”.
 11 listopada 1937 r. obchodzono odzyskanie niepodległości. Przemawiał nauczyciel z Wiewiórek Józef Omieczyński. Zamknięcia dokonał wójt Zygmunt Frąckiewicz.
 1938 r. maj – zakończył się kurs dla ponad 70 przedpoborowych. Raport ze stanu wszystkich kursów złożył wice wójt Kacper Druh z Kotnowa. Wcześniej w szkoleniu wykładowców wzięli udział nauczyciele: Alojzy Ciepłuch z Błędowa, Jan Karczewski z Płąchaw i Leon (?) Pronobis z Wieldządza.
 15 listopada 1938 roku rozpoczęto kursy dla przedpoborowych z całej gminy. Na rozpoczęcie kursu przybyło ok. 80 przedpoborowych. Prowadzono szkolenie patriotyczne, ćwiczono strzelanie, odbywano wycieczki. 5 marca następnego roku prowadzono 4 kursy wychowania obronnego: w Błędowie, Wiewiórkach, Wieldządzu i Wałdowie. Przy tej okazji starszy kursu Dziedziak zebrał 15 zł na dozbrojenie Armii.
 3 maja 1939 r. odbyła się manifestacja patriotyczna, jak zapisał w kronice szkolnej kierownik szkoły Alojzy Ciepłuch: „… manifestowano przeciw zaborczym zakusom Niemiec do naszej prastarej ziemi gdańskiej. Jeszcze nigdy nie było tyle ludzi zgromadzonych na uroczystości, co w tym roku. Widać z tego, że lud tutejszy czuje po polsku i nie chce by odwieczny wróg sięgał powtórnie po polską ziemię”.
W przedstawionych przeze mnie wypiskach, ale również z innych źródeł wiadomo nam, iż z terenu dzisiejszej gminy Płużnica zamordowani zostali przez niemieckich oprawców nauczyciele, prawdopodobnie w większości znani bohaterowi naszej opowieści Józefowi Kamińskiemu; Feliks Gzella z Płużnicy – Brąchnowa, Józef Omieczyński i Stanisław Kuchta z Wiewiórek, Jan Karczewski z Płąchaw, Alojzy Reimann z Czapel, Jan Lorkowski z Orłowa?
*Na wschodzie z rąk NKWD zginął Alojzy Lamparczyk ostatni kierownik szkoły z Płużnicy.
*W hitlerowskich obozach koncentracyjnych przez całą wojnę więziony był powojenny nauczyciel w Uciążu Mieczysław Kiszka.
*Jan Neumann z Bocienia (po wojnie w Nowej Wsi Królewskiej), osadzony był przez całą okupację w obozie jeńców wojennych.

Wrzesień 1939 roku.

Na zdjęciu żołnierze żandarmerii na ulicach Chełmna. W takiej to formacji służył Józef Kamiński.

kaminski (22)

Foto z Internetu. Józef Kamiński został zmobilizowany w sierpniu 1939 r. do żandarmerii wojskowej w Chełmnie. Nie znamy jego losów w czasie kampanii wrześniowej. W rodzinie zachowała się tylko informacja, iż wrócił z niewoli niemieckiej pod koniec września 1939 r.

Ostatnia droga Józefa Kamińskiego.
W październiku 1939 roku został aresztowany. Jak poświadczył Walerian Siuda, Kamińskiego początkowo więziono go w kościele gimnazjalnym, następnie w piwnicy Szkoły Powszechnej nr 2 w Chełmnie.

kaminski (21)

Józef Kamiński, jak wielu patriotów polskich został zamordowany przez Niemców. Sąd w Chełmnie przyjął, iż stało się to w dniu 26 października 1939 roku w Klamrach, w powiecie chełmińskim.

Niżej kopia postanowienia Sądu Grodzkiego w Chełmnie stwierdzające
jego śmierć.

kaminski (25)

Od wolnej Rzeczypospolitej; Józefowi Kamińskiemu prezydent Lech Wałęsa nadał pośmiertnie medal „Za udział w wojnie obronnej 1939 r.”

kaminski (23)
W rodzinnych zakamarkach zachował się okupacyjny dokument Anastazji Kamińskiej – [*25.41893 ϯ28.11.1966].

kaminski (24)

Kończąc naszą opowieść o Józefie Kamińskim jeszcze raz Dziękuję wszystkim Współpracującym za wielką pomoc. Myślę też, iż zawsze można ją wzbogacić dodając nowe wątki!

Pisanie to Józefowi Kamińskiemu, tak zwyczajnie się należało!

Zdjęcia do rozpoznania.
Stare fotografie fascynują swoją tajemniczością i nawet jeśli je po latach odnajdujemy, to mamy kłopoty z odczytaniem tego co w mgnieniu oku zanotowały. Gdyby zamknąć oczy to zobaczymy moment zrobienia zdjęcia, po którym ludzie ruszyli do dalszych zajęć; minuta w minutę, dzień w dzień – aż do chwili, kiedy odchodzili z tego świata! Wielka szkoda, iż nie dali na odwrocie fotki, choćby krótkiego zapisu; Co? Jak? Kto? Gdzie? Dlaczego? – owo „lenistwo” naszych nieobecnych, jest często nie do naprawienia!
Zwracam się do Wszystkich korzystających z mojej strony, aby mając choćby cień wiedzy o prezentowanych zdjęciach, osobach, sytuacjach, które one przedstawiają pomogli w prowadzeniu tego „historycznego” śledztwa – nawiązali ze mną kontakt w celu podzielenia się swoją wiedzą. W celu ułatwienia nadaję każdemu zdjęciu numer… Proponuje przyjąć jednolity system opisu w ewentualnych uzupełnieniach; kolejno od lewej stoją … siedzą… lub I, II, III rząd – kolejno od lewej…

Moje „namiary”:
– Tel. 604 209 351
– poczta; marpluznica@gmail.com

fotint (1)

 

 

 

 

 

fotint (2)

 

 

 

 

 

 

 

fotint (3)

 

 

 

 

 

fotint (4)

 

 

 

 

 

fotint (5)

 

 

 

 

 

fotint (6)

 

 

 

 

 

 

fotint (7)

 

 

 

 

 

 

fotint (8)

 

 

 

 

fotint (9)

 

 

 

 

 

fotint (11)

 

 

 

 

 

fotint (12)

 

 

 

 

 

 

 

fotint (13)

 

 

 

 

 

fotint (15)

 

 

 

 

 

 

 

fotint (16)

 

 

 

 

 

 

fotint (17)

 

 

 

 

 

 

 

fotint (18)

 

 

 

 

 

 

fotint (19)

 

 

 

 

 

 

 

 

fotint (20)

 

 

 

 

fotint (21)

 

 

 

 

 

 

 

fotint (22)

 

 

 

 

 

 

fotint (23)

 

 

 

 

fotint (24)

 

 

 

 

 

 

fotint (25)

 

 

 

 

 

fotint (26)

 

 

 

 

 

 

 

 

fotint (27)

 

 

 

 

 

fotint (28)

 

 

 

 

 

 

fotint (30)

 

 

 

 

 

fotint (29)

 

 

 

 

 

fotint (31)

 

 

 

 

 

 

 

fotint (32)

 

 

 

 

 

 

fotint (33)

 

 

 

 

 

 

fotint (34)

 

 

 

 

 

 

 

fotint (35)

 

 

 

 

 

 

 

 

fotint (36)

 

 

 

 

 

 

 

fotint (37)

 

 

 

 

fotint (38)

 

 

 

 

 

 

fotint (39)

 

 

 

 

 

 

fotint (40)

 

 

 

 

 

 

 

fotint (41)

 

 

 

 

 

 

fotint (42)

 

 

 

 

 

 

 

fotint (43)

 

 

 

 

 

 

 

fotint (44)

 

 

 

 

 

 

fotint (45)

 

 

 

 

 

 

fotint (46)

 

 

 

 

 

 

 

fotint (47)

 

 

 

 

 

 

fotint (48)

 

 

 

 

 

 

fotint (49)

 

 

 

 

 

 

fotint (50)

 

 

 

 

 

 

fotint (51)

 

 

 

 

 

 

 

fotint (52)

 

 

 

 

 

fotint (53)